Czy małym firmom potrzebna jest strategia?

Pracując od kilkunastu lat z małymi i średnimi firmami, mam rozterki co do potrzby kreowania misji, wizji i strategii w małych firmach.

Dziś, przy tak szybkim rozwoju  i zmiennym rynku, atutem małych firm jest elastyczność, bliskość i możliwość szybkiego dostosowania się, a także praca „pod klienta”, tzn. bardzo mocno zindywidualizowana (dotyczy to zarówno producenta kiełbas, projektanta wnętrz, trenera szkoleniowego, instruktora nauki jazdy i wielu, lekarza i wielu innych zawodów).

 

W tym kontekście dużo ważniejsze niż misja, wizja i strategia są:

- empatia i dobre relacje z klientem, wręcz zaprzyjaźnienie się z nim

- rozpoznawanie szans rynkowych, zarówno nagłych, jednorazowych jak i tych na dłużej

- umiejętność analizy potrzeb klienta i porozumienia się z nim na ten temat

- elastyczność i umiejętność szybkiego przegrupowania zasobów – ludzkich, sprzętowych, innych.

- panowanie nad cash-flow i kosztami

- dobra jakość produktu czy usługi

 

Ale to nie cała prawda. Bo moje obserwacje idą jeszcze w innym kierunku:

otóż misja i strategia zaczynają odgrywać jakąś (pozytywną) rolę wtedy, gdy firma się rozrasta i przez swoją wielkość (liczebność pracowników) nie jest już sterowalna jednoszczeblowo i pryska z niej bezpowrotnie pewna kameralna czy rodzinna atmosfera.

Wtedy instrumenty zarządzania strategicznego zaczynają mieć w pełni sens (wcześniej tęż mogą mieć sens, ale nie są tak potrzebne), bo stają się swego rodzaju kompasem, zwornikiem, ujednoliceniem działań poszczególnych komórek, działów czy zespołów.

 

Gdzie jest ta granica, za którą sięganie po misję i strategię ma rzeczywiście sens? Nie jest ona tak jednoznaczna i ostra – między branżami a nawet poszczególnymi firmami będą niekiedy spore różnice.

Aby jednak nie omijać odpowiedzi, powiem tak, jak to intuicyjnie czuję: w firmach zatrudniających poniżej 25 osób używanie strategii jest mało efektywne – tu ważne są  zespołowość, dobre uzupełnianie się ludzi nawzajem, atmosfera, osobowość szefa.

Z kolei w firmach zatrudniających powyżej 50 osób, czyli już średnich misja i strategia raczej są obowiązkowe, bo spajają większy organizm.

 

Granica przebiega zatem gdzieś pomiędzy – w okolicach 30-40 zatrudnionych w firmie, choć pewnie znaleźlibyśmy niejeden wyjątek po jednej i drugiej stronie tej niewidzialnej granicy.

 

Wciąż i zawsze będzie nam towarzyszyć pytanie o celowość używania określonych narzędzi zarządzania.

 

Tym bardziej chwała tym, co zadają niewygodne i „niepolityczne” pytania.