Totalna inwigilacja i manipulacja - refleksje po lekturze „Kręgu”

Totalna inwigilacja i manipulacja – refleksje po lekturze „Kręgu”

Poniżej zamieszczam migawki z lektury wyśmienitej powieści Dave’a Eggers’a „Krąg” („The Circle”, 2013) – migawki układające się w jeden przerażająco logiczny ciąg, który unaocznia powstające zagrożenia i zakusy pewnych grup ludzi…

* * *

Zunifikowana sieć, zunifikowany system, gdzie raz się loguje i można wszystko załatwić pod prawdziwym nazwiskiem. Jedno konto, jedna tożsamość, jedno hasło – wszystko transparentne, nie do ukrycia. Trolle precz, wyzwiska w komentarzach precz, jaka oszczędność czasu… („JEDEN PRZYCISK, JEDNO KONTO, PRAWDZIWA TOŻSAMOŚĆ”)

Małe kamery wielkości podwójnego kciuka z przekazem satelitarnym, podłączone do sieci. Lekkie, małe, tanie, łatwe do ukrycia. Monitoring wielu milionów miejsc na świecie poprzez sieć – wystarczy się zalogować i wybrać kamerę – swoją lub kogoś ze „znajomych” w sieci. Wszystko na żywo, on-line. Obraz i dźwięk. Podgląd i podsłuch non stop w zaskakujących miejscach. Apoteoza wścibstwa, upokorzenie prywatności. („NALEŻY WIEDZIEĆ O WSZYSTKIM, CO SIĘ DZIEJE’)

Wszczepiane czipy, ale nie pod skórę, lecz głębiej, np. w kość lub w mózg, aby były nieusuwalne. Można człowieka namierzyć, śledzić, identyfikować. Jest na smyczy elektronicznej. Wszystko pod hasłami bezpieczeństwa. („ZROBILIBYŚMY WSZYSTKO DLA BEZPIECZEŃSTWA, PRAWDA?”)

Presja w kierunku obecności na portalu społecznościowym, w sieci, w kierunku wpisywania komentarzy, zamieszczania zdjęć itd. – swego rodzaju rywalizacja i wyścig, by się odkrywać, obnażać, dzielić wszystkim z innymi – motywowane swoistego rodzaju nagrodami, punktami, miejscami w rankingu, „popularnością”. Wszystko pod hasłami wspólnoty i komunikacji – tyle że to pseudo-komunikacja, bo nie w realu, a zza ekranu laptopa, tableta czy telefonu. To także metoda i środek do budowania „poprawności politycznej”, generowania trendów, mody, nagonki na niepokornych itd. itp. Metoda na zajmowanie nam czasu na pozorne zajęcia: komentowanie komentarzy, plotkowanie w sieci, oglądanie obrazków – po prostu przejadanie czasu… („ZAMIESZCZASZ COŚ W SIECI, PNIESZ SIĘ W RANKINGACH”)

Aplikacje do analizowania osobowości, upodobań, preferencji, gustów, ulubionych miejsc, zajęć, utworów, potraw, ubrań itd. Wszystko, co wiąże się z tobą, jest wrzucane do jednego worka i przetwarzane, analizowane sprzedażowo, psychologicznie, pod kątem matrymonialnym, kryminalnym, politycznym, jak chcesz. Analizowana osoba, skonfrontowana z wnioskami z aplikacji, jest w szoku. („NIE UMAWIAM SIĘ JUŻ Z UROJONYMI LUDŹMI”)

Tworzenie ogromnej ilości pustej treści w sieci, plotki, obgadywanie, pogłoski, domysły, wygłupy, straszenie, docinanie, dowcipkowanie – bezproduktywne, durne przerzucanie się słowami, klikanie w „lajki” i „polubienia”, w ikonki, buźki i inne guziki. Poziom szkoły podstawowej lub niżej, strata czasu, próba imitacji czegoś – w zastępstwie realnych kontaktów, przeżyć i relacji. Pseudo-kontakty, które niczego nie załatwiają, niczego nie poprawiają, niczego nie budują, nie krzepią. Świat przegadany, odbity w krzywym lustrze, próżny. („ŚWIAT DOPROWADZIŁ SIĘ DO ZIDIOCENIA”, „NIEZLICZONE PUSTE KALORIE W CYFROWO-SPOŁECZNOŚCIOWEJ POSTACI”)

Biotelemetria non-stop, wszystkie informacje medyczne o tobie widoczne w twoim koncie, oczujnikowanie organizmu (bransolety, odczynniki, czujniki, czipy itd.) Gromadzenie twoich danych medycznych, a może także sterowanie twoim zdrowiem i samopoczuciem („DYSPONUJĄC PEŁNYMI INFORMACJAMI, MOŻEMY ZAPEWNIĆ LEPSZĄ OPIEKĘ”)

Przesyłanie pieniędzy i dokonywanie płatności poprzez aplikacje sieciowe, wyeliminowanie papierowych pieniędzy i monet – wszystko widoczne w sieci, kontrolowalne, sterowalne, łatwe do zablokowania, łatwe do opodatkowania. („JEDNO KONTO, JEDEN GUZIK, SZYBKO, BEZ MARTWIENIA SIĘ O GOTÓWKĘ”)

Nic dla siebie, żadnej prywatności, pełna otwartość i przejrzystość! Masz być prześwietlony na wskroś. Żadnego odpoczynku od sieci, żadnego azylu, czasu na spokojne przemyślenie, na oddech, na pracę własną, wczucie się w siebie – masz o wszystkim, co robisz, informować „społeczność” sieciową… („PRYWATNOŚĆ TO EGOIZM”)

Pliki – zdjęcia, filmy, nagrania audio, teksty itd. – w chmurze, dostępne nie wiadomo komu – właściwie każdemu, kto je sobie wyszuka lub trafi na nie przypadkowo. Żadnych praw autorskich, żadnej prywatności, żadnej kontroli nad tym, co chcę upublicznić, a co nie, bo nie zależy to ode mnie – wszystko jest automatycznie ładowane do chmury, to znaczy do sieci, nad którą nie mam żadnej kontroli. („NIE MARTW SIĘ O APLIKACJE, DYSKI, PAMIĘĆ – WSZYSTKO MASZ W CHMURZE”)

Kolejny wymysł inwigilacyjny: „przejrzystość” polegająca na tym, że cały dzień non-stop nosisz na sobie kamerkę i wszystko, co robisz (z podłubaniem w nosie, burczeniem żołądka, puknięciem się w czoło, przytulaniem do kogoś itd.) jest słyszane i widziane w sieci. Cały dzień na podglądzie. Cały czas masz się pilnować, aby się nie narazić „społeczności sieciowej”. Ekshibicjonizm posunięty do absurdu! („PRAWO DO JAWNOŚCI INFORMACJI”)

Światem zawładnął jakiś kult: więcej sprzedaży, więcej kontroli, więcej odgórnego śledzenia wszystkiego, co robimy. Z własnej woli podpinamy się do tych smyczy. Wielu z nas popada w rodzaj autyzmu społecznego. Zanika autentyczna komunikacja i więź międzyludzka. Wciąż gapimy się w ekrany. Siedzimy przy urządzeniach elektronicznych, a nasza „spuścizna” następnego dnia jest już nieaktualna, a w realnym świecie nic z tego nie wynika. Wszystko podporządkowane jest pracy i sieci. („PRZECIEŻ TO ROJĄCE SIĘ TEORIE SPISKOWE”, „KOMENTUJESZ RÓŻNE RZECZY ZAMIAST JE ROBIĆ”)

„Kiedy tajemnica jest czymś dobrym?”, „Czy lubisz, gdy twoja przyjaciółka coś przed tobą zataja?”, „Czy w rodzinie sekret to dobra rzecz?” „Czy prezydent powinien mieć tajemnice przed narodem?” Żadnych sekretów, żadnych tajemnic. Wszystko widoczne, najlepiej w sieci. Władza nad wszystkimi i nad całym światem. Zero poufności, zero dyskrecji, zero zaufania, zero prywatności, zero lojalności, wszystko obnażone i wywalone na wierzch, pod płaszczykiem jawności i dobra, pod „sieciowym” przymusem, pod pręgierzem – czyim – władców świata? („ZOSTALIBYŚMY ZMUSZENI UKAZAĆ NASZE NAJLEPSZE OBLICZE”)

Pokaż swoje emocje, swoje przeżycia, nie bądź samolubny, nie zachowuj tego dla siebie – czy to wrażeń z wędrówki po górach, czy z rozmowy z Bogiem, czy z miłosnych uniesień. Przecież są inni, oni, być może, nie mogą mieć takich przeżyć, ale dzięki tobie, gdy je upublicznisz… Odarcie nas z wszystkiego, co tylko da się przełożyć na informację w sieci. Wpojenie w nas poczucia winy za to, że coś przeżyliśmy i tego nie upubliczniamy – kompletna aberracja! („WSZYSCY MAMY PRAWO WIEDZIEĆ, CO SIĘ DA”. „PRYWATNOŚĆ TO KRADZIEŻ”, „TAJEMNICE TO KŁAMSTWA”)

Domknąć sieć! Mieć wszystkich ludzi pod lupą! Każdy człowiek na Ziemi ma mieć konto w super-sieci! Wszystkie dane i informacje w sieci. Możliwa pełna inwigilacja i pełna manipulacja… Pełna kontrola i sterowanie modą, trendami, sprzedażą, rynkami, walutami, potrzebami ludzi, biznesem, legislacją. Sieć panuje nad wszystkim. Złudna i fałszywa wspólnota. Kto za tym wszystkim stoi? Konkretni ludzie? Kosmici? Autonomiczna sztuczna inteligencja? Brr…  („CZYM JEST DOMKNIĘCIE SIECI?”)

Dane, dane, morze danych. Analizy, porównania, zestawienia, rankingi. Jesteś na takim to a takim miejscu w tym a w tym rankingu. Plasujesz się na takim to a takim miejscu na liście takiej to a takiej. Wypadasz średnio albo słabo w porównaniu z taką to a taką grupą referencyjną. Ciągłe porównywanie się, ciągły wyścig, ciągły stres z powodu świadomości, że jestem oceniany i porównywany – mój intelekt, moje oceny w szkole, moje wyniki sportowe, moje zainteresowania, moje zaangażowanie, moje plotkowanie w sieci itd. itp. Ciągłe dorównywanie, ściganie, dbanie o „oceny i miejsca w sieci”, zamiast skupiania się na swoich pasjach, talentach, projektach. („BĘDZIEMY MOGLI PROWADZIĆ CODZIENNE NOTOWANIA”)

Ludzkość zaczyna się dzielić na dwa światy – realny, prawdziwy z jednej strony oraz „sieciowy”, wirtualny z drugiej strony. Te dwie grupy z czasem oddalają się od siebie. Druga, to przeważnie młodzi ludzie, fascynaci „sieci”, portali społecznościowych i komunikatorów – nazywam ich często „ekranikowcami” -, grupa przekonana o swojej wyższości, o swoim wyższym zaawansowaniu technologicznym i umiejętnościach „palcowania” po ekranikach, grupa żyjąca często w złudnym świecie społeczności internetowej, jakby bojąca się wyjść w świat realny, nie rozumiejąca tworzących się poprzez sieć zagrożeń i przyczółków totalitaryzmu. To grupa, która patrzy na pierwszą jak na zacofanych frajerów, nie rozumiejąc, że istotą człowieczeństwa są prawdziwe, bezpośrednie relacje międzyludzkie, przeżycia związane z realnym działaniem – budowaniem, podróżowaniem, uprawianiem sportu, malowaniem, graniem na instrumencie itd. itp. („ZWLEKANIE Z PRZYJĘCIEM NIEWĄTPLIWEGO DARU SIECI JEST KOMICZNE I SMUTNE”)

Dlaczego władze jakiegokolwiek kraju nie miałyby uznać, że zarejestrowanie się w super-sieci i utworzenie tam swojego (zweryfikowanego, co do danych, oczywiście) konta równa się rejestracji wyborcy? Przecież to taka oszczędność pieniędzy i czasu! Ale jaka możliwość manipulacji, wpływania na decyzje i fałszowania wyników wyborów! Ktoś miałby gigantyczna władzę! Kolejny przymus: partycypacji w wyborach, założenia konta w sieci, ujawniania swoich wyborów. Jakże łatwo wyłapać tych „niepoprawnych politycznie”! Jakże łatwo filtrować informacje w sieci tak, by „wyborcy” dokonali odpowiedniego, założonego przez sterujących „wyborów”! Jakże łatwo ich zmusić do „pójścia na wybory” (tzn. kliknięcia w klawiaturę), bo jeżeli nie zrobią tego, konto w super-sieci zostanie im zablokowane aż do oddania głosu: nie będą mogli dostawać ani wysyłać maili, dokonywać płatności, wchodzić na żadne strony internetowe. Szybko, łatwo, skutecznie! Ale jaka gwarancja, że wyniki odpowiadają prawdzie? („STUPROCENTOWA DEMOKRACJA”, „MOŻNA ZREZYGNOWAĆ Z PARLAMENTU”).

* * *

Wizja, która się z tego wyłania, jest wielce niepokojąca, to wizja totalitarnego świata, sterowanego zza kulis, z jakiejś serwerowni czy superkomputera. Wizja powolnego zabijania człowieczeństwa i totalnej manipulacji. Wizja przebijająca dużo bardziej wyobrażenia Orwella z połowy XX wieku!

Nie znaczy to, że Internet i sieci społecznościowe są same w sobie złe – oczywiście nie, jak to z każdym narzędziem bywa. Ważne jednak, by to narzędzie nie stało się fetyszem i nie służyło niecnym planom jakiejś kliki. By było zdecentralizowane, wolne od manipulacji i cenzury.