REWOLUCJA PRACY (102): Praca a odpowiedzialność – cz. II

REWOLUCJA PRACY (102): Praca a odpowiedzialność – cz. II

Odpowiedzialność można w sobie, w zespole, ludziach i w firmie rozwijać, budować.

Obrazami świetnie ilustrującymi odpowiedzialność rozpowszechnioną w przedsiębiorstwie są raz po raz słyszane pytania: „co mogę jeszcze zrobić?” bądź „jak możemy zrobić to lepiej?” wypowiedziane z troską o wspólną sprawę, a także sytuacje, gdy ktoś zakasuje rękawy i pomaga kolegom zrobić coś, co nie należy do jego podstawowych obowiązków, ale w danej chwili jest krytyczne.

Odpowiedzialność nie zna pojęcia „pracuję do 16-tej”, gdy trzeba coś pilnego dokończyć, nie zna wymówek typu „nie mam czasu” lub „nie wiem”.

Odpowiedzialność musi rosnąć w całym zespole, nie w pojedynczych osobach – nie może być podziału na „wygodnych” i „cwaniaków” z jednej strony oraz „pracusiów” i „naiwnych” z drugiej strony, bo to nie wyjdzie. Ludzie muszą działać solidarnie w imię odpowiedzialności „wszyscy za jednego, jeden za wszystkich”, a „czarne owce” trzeba „nawracać” lub usuwać z zespołu.

Jak budować ową odpowiedzialność, jak ją generować, zaszczepiać? Skąd bierze się postawa odpowiedzialności, jak do niej dochodzi, co powoduje, że odpowiedzialność dojrzewa w członku organizacji, współpracowniku? W jakich warunkach człowiek staje się odpowiedzialny?

To są bardzo ważne pytania – nie tylko ze względu na efektywność zespołu, jego synergię i solidarną pracę, ale także w kontekście społecznym, ochrony środowiska, zadbania o rodziny i własny rozwój.

Odpowiedzialność wyrasta w sprzyjających warunkach, pod odpowiedzialnym przywództwem. Pierwotna jest odpowiedzialność twórców organizacji, jej przywódców i decydentów najwyższego szczebla (kimkolwiek by byli – właścicielami, prezesami, dyrektorami). Jej wynikiem jest odpowiedzialna rama działania, a dalszą konsekwencją – dobór i rozwijanie (wychowywanie) odpowiedzialnych współpracowników. Zwracam uwagę na pojęcie „odpowiedzialna rama”. Każdy z nas działa w jakichś ramach czy uwarunkowaniach – na co dzień, niezależnie od tego, czy to sobie uświadamiamy, czy nie. Jan Paweł II napisał, że poza naszym osobistym ukierunkowaniem na działania, naszym charakterem, sumieniem i świadomością istnieją też wokół nas struktury zła lub struktury dobra, które na nas oddziałują.

Analiza rozmaitych sytuacji życiowych i postaw ludzkich doprowadza mnie do sformułowania wniosku, że odpowiedzialność (rozumiana jako poczucie obowiązku) „rodzi” się wraz z powstaniem, zaistnieniem kogoś/czegoś, co jest postrzegane jako własne dziecko (w sensie dosłownym lub przenośnym). Matka czuje się na śmierć i życie odpowiedzialna za swoje, urodzone z własnego łona, dziecko; mąż i ojciec – głowa rodziny – czuje się odpowiedzialny za jej utrzymanie i bezpieczeństwo; wynalazca czuje się odpowiedzialny za to, co stworzył; przedsiębiorca czuje się odpowiedzialny za swoją, utworzoną w pocie czoła i własnymi rękami, firmę. Przeciętny, zdrowy moralnie człowiek czuje się odpowiedzialny za sytuację, którą spowodował.

To rodzenie się odpowiedzialności opiera się w pewnym sensie na dochodzeniu samemu do tego, co lub jak trzeba zrobić, na własnym planowaniu, postawieniu własnych cząstkowych lub etapowych celów, na poczuciu, że to „moje” cele.

Dlatego tak ważne jest „upodmiotowienie” człowieka pracy, jego partycypacja w formułowaniu celów, planów i współudział we własności przedsiębiorstwa oraz owoców pracy. Ludzie mający poczucie, że przedsiębiorstwo, firma, miejsce pracy to ich „dziecko”, ich własna sprawa, na którą mają wpływ i która do nich należy – ci ludzie będą o to przedsiębiorstwo walczyć, bronić go, rozwijać i budować; będą o nie dbać, bo będą się za nie czuli odpowiedzialni.

Przykładem takiej odpowiedzialności, a także dalekowzroczności, jest polska firma „Gazolina” z Borysławia, założona przez wielkiego wizjonera, inżyniera Mariana Wieleżyńskiego, prawie sto lat temu, w czasach pierwszej wojny światowej. W firmie tej pracownicy mieli swoje udziały własnościowe w systemie akcjonariatu pracowniczego. W latach dwudziestych XX wieku firma rozwinęła się tak imponująco, że kapitał zachodni chciał odkupić firmę oferując za akcję cenę 40-krotnie wyższą (!!!) niż wynosiły aktualne notowania. Załoga pracownicza odrzuciła te oferty, bo czuła się odpowiedzialna za firmę, za miejsca pracy, za jej związek z lokalną społecznością.

Istnieją takie zespoły, w których każdy się poczuwa do współodpowiedzialności. Zrealizowanie opisanej tu wizji jest możliwe. Chętnych odsyłam do mojej książki „Zarządzanie przez odpowiedzialność” (wyd. pierwsze 2008, wyd. II – Wydawnictwo Difin, 2013). Cdn.