REWOLUCJA PRACY (103): Praca a odpowiedzialność – cz. III

REWOLUCJA PRACY (103): Praca a odpowiedzialność – cz. III

Jak wspomniałem, zrealizowanie wizji solidarnego zespołu odpowiedzialnych za sprawę i za siebie nawzajem współpracowników jest możliwe. Jest także piękne, celowe, humanistyczne i efektywne.

Odpowiedzialność zbudowana w zespole pracowników-współwłaścicieli wyraża się na różnych płaszczyznach, w różnych obszarach.

W odniesieniu do poszczególnych „obszarów” od czasu do czasu powstają koncepcje, prądy, ruchy społeczne, które walczą o coś w imię odpowiedzialności za nasz wspólny świat, napędzany nie wiadomo dokąd (a raczej wiadomo, do katastrofy!) żądza zysku, która została zaszczepiona naszym obecnym pokoleniom jako obowiązujący paradygmat, aksjomat ekonomii, gospodarki i przedsiębiorczości. (Prof. Yunus pokazał, że jest inna droga, poprzez rozwiązywanie potrzeb, a nie przez zysk).

I tak powstały ruchy i partie ekologiczne, zielonych i obrońców przyrody. Później objawiły się koncepcje zarządzania akcentujące wartości humanistyczne i wręcz demokratyczne – takie jak zarządzanie partycypacyjne, open book management, work-life-balance. Powstały ruchy obrońców praw konsumentów. Wreszcie wykuto kierunek społecznej odpowiedzialności biznesu – CSR.

Wszystkie te ruchy, prądy i koncepcje mają jeden wspólny mianownik: odpowiedzialność. Za środowisko naturalne, za pracowników, za klientów i ich prawa, za społeczność lokalną i – właściwie za wszystko.

Ale jak tu pogodzić odpowiedzialność za to wszystko z twardym, nakręcanym konkurencją, dążeniem do zysku? Dążeniem, które powodowało gospodarkę rabunkową, nieprzestrzeganie norm, zatruwanie środowiska, mordowanie, topienie statków z żywnością i wojny…

Hasło CSR – społecznej odpowiedzialności biznesu – brzmi ładnie i jest słuszne. Jednak najczęściej jest wykorzystywane w celach PR-owskich, propagandowych, reklamowych.

Społeczna odpowiedzialność biznesu, jeżeli ma naprawdę zaistnieć, musi być oparta na solidnym fundamencie odpowiedzialności wewnątrz firmy, odpowiedzialnej postawy całej kadry firmy wobec wszystkich interesariuszy: klientów, mieszkańców, sąsiadów, pracowników, dostawców, podwykonawców.

Społeczna odpowiedzialność biznesu to tak zorganizowana i prowadzona praca, która respektuje wartości, zasady i prawo, to praca, która innym przynosi dobro, a nikomu nie przeszkadza i nie rujnuje podstaw egzystencji, środowiska i życia prywatnego, rodzinnego.

CSR ma dotyczyć przede wszystkim podstawowych procesów wytwórczych, organizacji pracy, jej bezpieczeństwa dla wszystkich wewnątrz i na zewnątrz, zdrowotnych aspektów efektów pracy, jej uciążliwości dla mieszkańców i pracowników, podziału owoców pracy, wspierania rozwoju kapitału ludzkiego w firmie, dobierania odpowiednich materiałów, niezawodności wytworów pracy, ich zdolności do recyclingu itd. itp.

CSR nie ma być i nie wolno go mylić z filantropią, dobroczynnością i sponsoringiem. One mogą w jakiś sposób ze sobą „sąsiadować” i wspomagać się, ale nie są CSR-em, bowiem są wydawaniem prywatnych pieniędzy na jakiś cel, który nie ma związku z podstawową działalnością przedsiębiorstwa.

Tymczasem koncerny, które chwalą się swoimi „akcjami CSR”, faszerują produkowane przez siebie artykuły spożywcze chemią (polepszacze smaku, spulchniacze, wypełniacze, substancje zapachowe, barwniki, konserwanty, zagęszczacze itd.), sprzedają artykuły RTV i AGD, które szybko się psują, bo tak są zaprogramowane, by więcej sprzedać Przykładów można mnożyć bez liku.

Praca nieodpowiedzialna? Praca bez sensu? W pewnym sensie tak. Nasza (zachodnia) cywilizacja pędzi jak ten pociąg śmierci w ślepą uliczkę. Czy jest ratunek? Co robić?

Są drogi wyjścia: budować odpowiedzialne ramy, odpowiedzialne zespoły, odpowiedzialne przedsiębiorstwa, lokalne społeczności, gniazda wiejskie; budować ekonomię społeczną, humanistyczną, ekonomię dobra wspólnego, w której nadrzędne wartości to wspólnota, rozwiązywanie problemów, pomoc wzajemna, solidarność i odpowiedzialność, a nie zysk.