REWOLUCJA PRACY (105): Praca a nieroby

REWOLUCJA PRACY (105): Praca a nieroby

Częstym argumentem liberałów czy ultra-kapitalistów przeciw gospodarce wspólnotowej, opartej o humanistyczne wartości, a więc „miękkiej” i nastawionej na wzajemne wsparcie, jest to, że sytuacja taka jest wykorzystywana przez nierobów, leni, cwaniaków. I – że każdy musi sam na siebie zapracować.

W tych twierdzeniach jest źdźbło prawdy, ale są też i mity. Wypada je tu obalić. Oto te mity:

1. Mit pierwszy: praca i gospodarka wspólnotowa powoduje, że wykorzystują ją cwaniacy-nieroby.
Otóż i tak mamy sporo cwaniaków wykorzystujących cudzą pracę. Są nimi wszyscy spekulanci, a także armie funkcjonariuszy rozdających nie swoje (podatników) pieniądze, a do tego decydujących o czyimś życiu, podatkach, zezwoleniach itd. Mamy wreszcie rzesze kryminalistów, hazardzistów i tym podobnych cwaniaków-nierobów. Poza tym, w obecnym systemie, gdzie panuje spekulacja, a praca jest deptana i dlatego ludzie coraz mniej ją szanują, cwaniaków i nierobów będzie przybywać. Praca w paradygmacie dobra wspólnego wychowuje ludzi do postaw solidarnych i z czasem nierobów jest coraz mniej, bo w tym systemie nie opłaca się być cwaniakiem i nierobem.

2. Mit drugi: Każdy musi na siebie sam zapracować.
Tak, każdy powinien na siebie zapracować, ale wcale nie sam – właśnie o to chodzi, że we wspólnocie może to robić razem z innymi nie obawiając się, że ktoś coś mu ukradnie lub zawłaszczy. Wspólnota zobowiązuje – także do tego, by każdy miał swój do niej wkład. Ale człowiek nie jest w niej zdany tylko na siebie – jemu pomogą, on pomoże – nie jest sam, tworzy synergię i wspólnotę z innymi.

3. Mit trzeci: kapitalizm dzisiejszy (realny kapitalizm; kapitalrealizm) jest najefektywniejszym systemem.
Może krótkookresowo w wybranych sferach tak być, ale kosztem czegoś: zdrowia, środowiska, więzi międzyludzkich. Od kilkunastu lat coraz intensywniej się mówi o drenażu umysłów, o „wyciskaniu jak cytryny” pracowników, o zaniku życia towarzyskiego, zachwianiu równowagi w życiu (work-life-balance) itp. Widać już coraz wyraźniej, że praca zespołowa, wspólnotowa jest w średnim i dłuższym horyzoncie czasowym dużo efektywniejsza. Ilustrują to badania laureatki nagrody Nobla, Elinor Ostrom i innych badaczy. Jeżeli spojrzymy całościowo, to biznesowe formy dzisiejszego kapitalrealizmu nie są efektywne, bo prowadzą do ruiny, wyjałowienia, niszczenia środowiska, kultur lokalnych itd.

4. Mit czwarty: konkurencja i rywalizacja napędza rozwój i postęp.
Oczywiście, że może ona chwilami napędzać tzw. postęp technologiczny – w imię zysku. Ale nie chodzi nam o bogacenie się jednostek, bo to stwarza świat nierówności, podziałów, klas, walki, frustracji, biedy i przestępczości. Hasło „każdy sam” prowadzi do ostrej rywalizacji, wrogości, walki, wojen, a nie do szczęścia. Rozwój to nie „więcej produkcji” i „więcej zysku”, bo te hasła oznaczają egoistyczne zdziczenie, które generuje wykolejonych, wykluczonych, sfrustrowanych, zbuntowanych – „nierobów”.

Oczywiście, istnieje społeczne zjawisko „nieroba”. W każdej społeczności występują różne postawy. Poklasyfikujmy je ze względu na potencjał wkładu we wspólne dobro społeczne:

Człowiek

Potrafi (ma kompetencje) realizować ten „wkład”

Nie potrafi (brakuje mu wiedzy lub umiejętności)

Chce mieć wkład
w dobro wspólne

Typ I: Aktywny, pracowity, efektywny

Typ II: Jest chętny się uczyć, pomaga, podpatruje mistrzów

Nie chce się „dokładać” do dobra wspólnego

Typ III: Wyrachowany, pracuje tylko dla siebie

Typ IV: Nieodpowiedzialny, „menel”, bez ambicji

 

Każdy szef, lider, społecznik chciałby mieć wokół siebie ludzi typu I – z takim zespołem można „góry przenosić”. Wielu z nas chętnie wesprze i zaangażuje się w wykształcenie (wychowanie) ludzi typu II – tak działały kiedyś mechanizmy mistrza i czeladnika, mistrza i ucznia, mentora i jego podopiecznego.

Często się mówi, że z typem IV jest o tyle prosto, że trzeba się z nim rozstać, bo sam się eliminuje. To jest po części prawda, jednak i uproszczenie, bo w „strukturach dobra” (Jan Paweł II) tacy ludzie potrafią się nagle otworzyć, zmienić, zaczyna im się chcieć. Sam na własne oczy widziałem takie metamorfozy ludzi i jestem głęboko przekonany, że to działa.

Wbrew pozorom, ludzi typu III jest dość dużo – skąd? System egoistycznego kapitalizmu i przeliczania wszystkiego na pieniądze ich tego nauczył. Weszli w „struktury zła”, jak pisał o tym Jan Paweł II. Są oni najbardziej problematyczni, bo przeważnie są inteligentni, dużo potrafią, ale działają „pod siebie”. A nie dla wspólnoty. Zmaganie się z nimi jest bardzo trudne, bo widzą dookoła siebie przykłady jak wyrachowanie i cwaniactwo popłaca, a uczciwa praca nie, więc się inteligentnie, ale i egoistycznie dopasowują. W obecnym systemie kapitalrealizmu ich postawa jest niemal nie do zmiany. W społeczności praktykującej ekonomię dobra wspólnego i pracę wspólnotową większość z nich „nawróciłaby się” na te głębokie humanistyczne wartości, jakimi są wspólnota, solidarność, wzajemna pomoc.

Najwięcej „nierobów” generuje obecny system, który zniechęca do pracy, a z drugiej strony demoralizuje zasiłkami. W małych społecznościach lokalnych nie było miejsca na nierobów, bo z czasem byli wykluczani poza wspólnotę. To taki rodzaj banicji, wygnania. A tymczasem co się dziś dzieje? Pracowici, wykształceni ludzie emigrują za pracą, za chlebem, a masa nierobów żyje z naszych podatków. To jest po prostu skandal.

Przywrócenie pracy jej prymatu nad „kapitałem martwym” (pieniądzem i maszynami), blasku i godności, wyzwolenie pracy spod buta spekulacyjnego kapitalrealizmu spowoduje, że zjawisko nierobów zostanie wyeliminowane lub co najmniej zmarginalizowane – zgodnie z piramidą potrzeb Maslowa, która mówi, że każdy człowiek potrzebuje poczucia przynależności, bezpieczeństwa, uznania. To może dać tylko prawdziwa wspólnota, pracująca w filozofii dobra wspólnego.