REWOLUCJA PRACY (20): Praca a istota najemnictwa

REWOLUCJA PRACY (20): Praca a istota najemnictwa

Rozważamy pracę jako element systemu ekonomicznego. Chcemy zrozumieć, co powoduje, że mamy kryzysy i konflikty, protesty, biedę, ogromną przepaść między właścicielami firm a tzw. szeregowymi pracownikami. Mówimy o uwarunkowaniach pracy takich jak prawo, podatki, współzarządzanie, podział owoców pracy, własność. Poprzednio stwierdziliśmy, że dotychczasowy kapitalizm przyjął – dlaczego? – jako aksjomat zasadę, że właścicielem wytworzonych dóbr jest właściciel „kapitału martwego”, czyli maszyn, środków produkcji, przedsiębiorstwa.

W tym kontekście warto jasno zarysować cechę charakterystyczną kapitalizmu, która ma istotny wpływ na cały system: salariat, czyli najemnictwo.

Odwołajmy się do cytowanego wcześniej Feliksa Młynarskiego, który celnie stwierdza, że cechą naprawdę odróżniającą kapitalizm od niewolnictwa czy poddaństwa jest system salariatu: umowa najmu pomiędzy cywilnie równymi przedsiębiorcą i pracownikiem (tylko cywilnie…). Umowa ta pozwala „skwitować” pracownika za pomocą płacy zarobkowej, której wysokość reguluje się nieraz na poziomie uwłaczającym godności człowieka, według „elementarnych potrzeb robotnika, a nie według tego, jaką wartość zamienną osiągnie suma wytworzonych dóbr na rynku.”

Najemnictwo ustawia właściciela kapitału martwego na uprzywilejowanej pozycji, a pracownika najemnego odseparowuje od efektów (owoców) wspólnej pracy. Umowa jest asymetryczna, narzucona przez tzw. pracodawcę (właściciela kapitału martwego), który wychodzi z wymienionego wyżej aksjomatu. Istotą takiej umowy najmu jest „wypożyczenie” pracownika jak maszynę na określony czas, za określoną stawką pieniężną. Samo to podejście już jest poniekąd odczłowieczeniem pracownika, potraktowaniem go jako członka gorszej kategorii społecznej.

Istotą najemnictwa jest, więc, nierówność praw do owoców produkcji, jest nierówność ekonomiczna. Jeżeli ją zniesiemy i pracownik przestanie być najmitą (co oznacza, że przestanie funkcjonować instytucja „etatu”), uzyska równe prawo do udziału w owocach wspólnej działalności gospodarczej. Dokona się jego społeczno-ekonomiczne wyzwolenie, uzyska równouprawnienie w sferze społeczno-ekonomicznej, obok posiadanego już dziś równouprawnienia cywilnego i politycznego. Stanie się partnerem, „kapitałem” a nie „zasobem”, współ-przedsiębiorcą i współ-właścicielem owoców pracy.

Zamiast odczłowieczającej umowy najmu pojawi się umowa partnerska, określająca podział odpowiedzialności i zadań oraz zasady partycypowania we współwłasności owoców pracy. Najmita przestanie być „substytutem maszyny”.

Taki scenariusz zakłada oczywiście szeroki i głęboki proces edukacyjny, zmianę świadomości obu stron, gotowość pracowników do wzięcia współ-odpowiedzialności (oraz właścicieli środków produkcji do podzielenia się odpowiedzialnością i uprawnieniami), rozumienie procesów biznesowych, partycypowanie w zarządzaniu i w ryzyku biznesowym.

Jest to ambitne wyzwanie budowania w pełni świadomego, obywatelskiego i równoprawnego społeczeństwa ludzi wolnych, a nie wszyscy „najmici” czują się dobrze w wolności – co opisał wspaniale Erich Fromm w „Ucieczce od wolności”.

Z kolei właścicielom „kapitału martwego” na rękę jest utrzymywanie obecnego stanu salariatu, bo dzięki niemu mają władzę i bogacą się nad-proporcjonalnie.