REWOLUCJA PRACY (29): Przeżytek instytucji etatu

REWOLUCJA PRACY (29): Przeżytek instytucji etatu

Etat (zatrudnienie człowieka na tzw. umowę o pracę) jest instytucją należącą do epoki zinstytucjonalizowanego najemnictwa uprawianego przez właścicieli kapitału martwego wobec dawców kapitału żywego, czyli pracy.

Instytucja etatu wprowadza podziały – na panów i podwładnych. Instytucja etatu wymusza posłuszeństwo lub utratę pracy. Instytucja etatu stawia jedną stronę „umowy o pracę” na uprzywilejowanej pozycji, drugą na niekorzystnej pozycji.

Czas z tym skończyć. Ale najpierw kilka słów o historii etatu i jego genezie.

Słowo „etat” pochodzi z francuskiego i oznaczało pierwotnie, w XIX wieku „posadę państwową”, czyli miejsce pracy w „sektorze państwowym”, umowę o pracę z państwem.

W tymże XIX wieku w Niemczech do władzy dochodzi Bismarck, który zostaje kanclerzem. Bismarck – Prusak jednoczący Niemcy – owładnięty jest niemal obsesyjnie ideą państwa zorganizowanego na wzór armii, państwa sprawnego, karnego, w którym „Ordnung muss sein” (porządek musi być). Marzy o państwie idealnym, które organizuje i kontroluje różne sfery życia, w którym wszystko działa sprawnie i zgodnie z wolą władzy.

Trzeba tu dodać, że jest to okres niemieckiej filozofii idealistycznej (reprezentowanej przez Kanta, Hegla i Fichtego), która daje pożywkę takim koncepcjom. Oto kilka zdań ilustrujących koncepcje Kanta nt. państwa:

Człowiek to przecież zwierzę aspołeczne, więc potrzebuje pana. Lecz pan również jest zwierzęciem aspołecznym. Każdy rządzący będzie nadużywał swej wolności, niezależnie od tego, czy spełnia rządy jednoosobowo czy w grupie. Toteż najwyższy zwierzchnik ma być sprawiedliwy dla siebie i jednocześnie ma być człowiekiem. Wszystko to wymaga odpowiedniej myśli o dobrym ustroju (…) „Istotą państwa nic innego nie jest, jak pewna najwyższa przemoc, posiadająca prawo i siłę, ażeby wywierać zgodny z prawem przymus przeciwko przemocy z prawem niezgodnej”. Państwo jest jedyną formą, umożliwiającą zbiorowe współżycie i twórczą „aspołeczność towarzyską”. Stan naturalny, będący w państwie okresem wojny i przemocy, zostaje ograniczony poprzez prawa. Dzięki prawu i przymusowi, jakim się posługuje, możliwe staje się wspólne i pokojowe życie. (L. Dubel, J. Malarczyk, Historia doktryn polityczno-prawnych, Lublin 1997)

A zatem państwo ma być, według Bismarcka, silne, precyzyjnie zorganizowane, dysponujące narzędziami przymusu i dyscyplinowania; państwo jest najwyższą wartością, której służyć ma każdy poddany.

Etat (umowa o pracę) doskonale się do tego nadaje, jako jedno z narzędzi, bowiem definiuje wszelkie ograniczenia, obowiązki, zadania, wynagrodzenie, konsekwencje niesubordynacji itp.

Dlatego Bismarck wprowadza instytucję etatu na szeroką skalę. Aby wzmocnić lojalność pracowników etatowych (państwowych), tworzy określone przywileje i świadczenia socjalne. Ich pokłosiem są dzisiejsze systemy para-podatków, zwane systemami ubezpieczeń społecznych i zdrowotnych, w polskim wydaniu – jako ZUS i FUS.

Tym samym swój dynamiczny rozwój rozpoczyna coś, co nazywamy dziś państwem opiekuńczym.

Systemy świadczeń socjalnych są systematycznie rozbudowywane, czasami aż do absurdu.

Równocześnie instytucja „etatu” zostaje rozszerzona na sektor prywatny, co powoduje, że w firmach prywatnych tworzy się hierarchia, rozwija zarządzanie nakazowe i systemy dyscyplinowania („motywowania”) podwładnych pracowników. Szef, zleceniodawca, kierownik staje się „przełożonym”, a wykonawca-pracownik – „podwładnym”.

Wyższe najemne stanowiska pracy stają się wręcz „złotymi klatkami” – obowiązuje na nich pełna dyspozycyjność, lojalność, dyscyplina, poufność i poświęcenie, a w zamian oferowane są dobra płaca, samochód, dodatki, mieszkanie służbowe, szkolenia związane z wyjazdami w odległe zakątki świata itd.

Powstaje „prawo pracy” – kodeksy regulujące drobiazgowo relacje panów (pracodawców) z podwładnymi (pracownikami), kodeksy utrudniające często działalność samym przedsiębiorcom, usztywniające relacje w przedsiębiorstwie, odbierające możliwość kształtowania relacji przez same zainteresowane strony.

Równocześnie prawo nie chroni pracowników przed zasadniczą nierównością w podziale owoców pracy, o czym pisałem w poprzednich artykułach.

„Etat” jako instytucja prawna jest dziś kompletnie przestarzały, a w kontekście zrównania praw wszystkich ludzi zaangażowanych w proces wytwarzania dóbr do własności owoców pracy – także całkowicie niepotrzebny.

Mamy formalną równość praw politycznych i cywilnych, natomiast nie mamy równości praw ekonomicznych. Demokracja, by była pełna, musi się opierać na równości politycznej, cywilnej oraz ekonomicznej. Dla zbudowania tej ostatniej potrzebne jest zniesienie instytucji etatu.