REWOLUCJA PRACY (83): Oddolna społeczna organizacja miejsca pracy

REWOLUCJA PRACY (83): Oddolna społeczna organizacja miejsca pracy

Wpojono nam schemat, że trzeba chodzić do szkółki, potem na studia, a potem poszukać pracy, składając dziesiątki podań, listów motywacyjnych i CV.

A ja pytam, dlaczego mamy się prosić kogoś o pracę? I to jeszcze często kogoś obcego – zagraniczne korporacje. Obcy mają decydować o pracy, jej treści, rozmiarach, tempie i o tym, kto te pracę będzie wykonywał? Przecież oni, obcy, nie znają potrzeb naszego kraju, naszej ziemi, naszych dzieci!

1. Decyzje w tych sprawach powinniśmy podejmować sami – sami za siebie, tym bardziej, że jest wokół pełno pracy – pracy na rzecz naszego kraju, naszej ziemi, naszych dzieci, naszej kultury. Gdy idę lub jadę przez moja Polskę, widzę pokłady, bezkresne przestrzenie pracy do wykonania przez nas, wokół nas i dla nas: przebudowy, rozbudowy, budowy nowego, konstruowania, innowacji, upiększania, uprawy zdrowych roślin, hodowli zdrowych zwierząt, zapewnienia bezpieczeństwa i porządku publicznego, edukacji dzieci, młodzieży i dorosłych, zarządzania, kultury muzycznej, literackiej, teatralnej, filmowej i fizycznej, rekreacji, turystyki, programowania, tworzenia aplikacji, programów, dokumentowania, kierowania ruchem, produkowania, naprawiania, instalowania, budowania społeczności, pielęgnowania parków, lasów i ogrodów, dbania o zabytki, gotowania, tworzenia i zabezpieczania dóbr wspólnych, organizowania wyborów, referendów, dyskusji publicznej i wielu, wielu innych rzeczy.

2. Pisałem już o tym, że każdy niepozbawiony praw obywatel, np. od ukończenia 16 roku życia, powinien być z mocy prawa podmiotem gospodarczym i mieć możliwość prowadzenia działalności gospodarczej bez potrzeby dodatkowego rejestrowania się i pokonywania barier biurokratycznych.

Wychodząc z powyższych dwóch przesłanek, trzeba sformułować nasuwający się wniosek: Każdy z nas powinien móc partycypować w procesie podejmowania decyzji, co będzie robił, nad czy pracował i na jakich warunkach. Mówiąc inaczej: każdy powinien współorganizować sobie miejsce pracy zgodnie z potrzebami własnymi, swojej małej społeczności, miejscowości i kraju.

Piszę „współorganizować”, bo obok są inni tacy sami jak ja. I z nimi właśnie będę to razem robił, będę organizował przestrzeń pracy, będę budował jakąś organizację, jaką strukturę, jakieś stowarzyszenie czy większy podmiot gospodarczy, w ramach którego będę pracować. Jednym słowem, będę lub będziemy organizować sobie miejsce pracy. Moje własne miejsce pracy, zgodne z moim sumieniem i potrzebami mojej rodziny, mojej lokalnej społeczności i mojej małej ojczyzny.

Przy okazji takiego oddolnego tworzenia miejsc pracy będę uczestniczyć w budowaniu wspólnot, wyzwalaniu inicjatywy i podejmowaniu odpowiedzialności – będę pełną gębą obywatelem. I w tym dziele mam prawo oczekiwać wsparcia od państwa i jego urzędników.

Wtedy będę pracował „na swoim”, dla siebie i swoich, ze „swoimi”, samorządnie, a nie dla obcych i pod rozkazami obcych. Nie ma to nic wspólnego z zamykaniem się, ksenofobią, wrogością do obcych – nie wolno tego tak szufladkować. Wręcz odwrotnie – przy całej otwartości i przyjaznej postawie wobec innych społęczeństw, mamy dać odpór wyzyskiwaniu nas i neokolonializmowi. Chodzi o naszą, moją podmiotowość, o to, że my znamy nasze potrzeby i nasze lokalne uwarunkowania, że chcemy, aby owoce naszej pracy pozostawały wśród nas, a nie były wywożone za granicę.

Jeżeli nie mamy pracy, jeżeli nie wystarcza nam „na chleb”, to trzeba się inaczej, lepiej zorganizować, stworzyć struktury gospodarcze, które zmienią ten stan rzeczy na lepszy – tak, jak dawniej powstawały kooperatywy, spółdzielnie, koła rolnicze, wspólnoty mieszkańców itp. To jest tworzenie oddolnej tkanki społecznej i gospodarczej, w wyniku czego powstają nowe miejsca pracy, a także rozwija się naturalna, lokalna demokracja.

Te miejsca pracy powstaną, jeżeli będziemy myśleć o naszej wspólnocie i dbać, by inni jej członkowie mieli co robić: jeżeli będziemy kupować nasze lokalne, polskie – to, co wyprodukowali sąsiad, mieszkaniec pobliskiej wioski, spółdzielnia z miasteczka nieopodal.

Potrzebna nam jest oddolna samoorganizacja gospodarcza z wszelkimi dostępnymi instrumentami alternatywnej ekonomii, takimi jak wymiana towarowa (barterowa), pieniądz lokalny, spółdzielnie, banki czasu, samopomoc sąsiedzka, kasy zapomogowo-pożyczkowe, wspólnoty mieszkaniowe, wypożyczanie wspólnych sprzętów, roboty publiczne, ekonomizacja organizacji pozarządowych, współdzielenie dóbr, gwarantowany dochód podstawowy, dywidenda społeczna itd.

To wszystko jest możliwe pod pewnymi warunkami:

1. Zaprzestanie oczekiwania jakichś „inwestorów”, którzy przyjdą z daleka i „dadzą nam pracę”.

Owszem, gdy się nie zorganizujemy oddolnie, przyjdą, by kupić tanio nasz czas i nasze siły, wykorzystać je do swoich celów, a potem nas pozwalniać stopniowo w miarę automatyzacji swoich przedsiębiorstw. Czekanie na „inwestorów” to tylko odroczenie problemu w czasie, a nawet jego pogłębienie.

Już Tadeusz Kościuszko mówił około 200 lat temu, że jeżeli Polacy chcą niepodległości, to nie mogą czekać na Napoleona, cara, cesarza, na „żadnego jeźdźca na białym koniu”, lecz powinni zakasać rękawy i sami wziąć sprawy w swoje ręce.

W tym kontekście wyraźnie widać, jakie szkody wyrządziły Polsce „rabunkowa prywatyzacja” naszych przedsiębiorstw, wyprzedaż gruntów, komercjalizacja życia oraz indoktrynacja na rzecz konsumpcjonizmu, wyścigu szczurów, indywidualnej (egoistycznej) własności i maksymalizacji krótkookresowych zysków.

2. Stworzenie ram prawnych umożliwiających takie działanie oddolne, np.

a) wprowadzenie zasady „1 głowa = 1 głos” w wieloosobowych podmiotach gospodarczych (budowanie podmiotowości człowieka i demokracji ekonomicznej)

b) wprowadzenie zasady dbania o dobro wspólne(„współodpowiedzialność i współwłasność”) – o to, co także moje, będę lepiej dbał

c) wsparcie finansowania i uruchamiania działalności gospodarczej

d) demokratyczne zasady zarządzania (kontrola, kadencyjność, jawność itp.)

e) preferencje dla lokalnych podmiotów gospodarczych przy zamówieniach i przetargach

f) szeroko dostępne wiedza (bazy wiedzy) i systemy edukacyjne

Ludzie potrafią dużo, gdy mają potrzebę (taka zawsze się znajdzie), gdy czują się gospodarzami, właścicielami i autorami swoich dzieł oraz, gdy mają poczucie sprawstwa, wpływu na bieg spraw.

Dajmy im, dajmy sobie tę wolność oddolnego organizowania się, organizowania sobie własnych miejsc pracy bez potrzeby wyciągania rąk po jałmużnę od obcych!